Preferencje dotyczące alkoholu zależą od czynników społeczno-demograficznych. Większość mężczyzn najczęściej sięga po piwo (56%), natomiast wśród kobiet na pierwszym miejscu znajduje się wino (45%). Co ciekawe, alkohol wysokogatunkowy, np. koniak czy whisky, jest najchętniej wybierany przez 11% zarówno mężczyzn, jak i kobiet.
Osoby, które robią się po alkoholu przesadnie czerwone, mają wadę genetyczną. Brytyjski fundusz zdrowia NHS zaleca takim osobom szczególną ostrożność. Okazuje się bowiem, że ich organizm nie radzi sobie prawidłowo z rozkładaniem aldehydów octowych. Proces ten trwa u nich znacznie dłużej niż u przeciętnego tego związku wiąże się z nieprzyjemnymi konsekwencjami. Chociaż zabarwienie skóry na czerwono jest głównym objawem, to mogą mu towarzyszyć nudności, bóle głowy i nieregularne ten powstaje w wątrobie w czasie metabolizowania alkoholu. Jest główną przyczyną objawów związanych z przedawkowaniem alkoholu etylowego. Jest nie tylko silnie toksyczny, ale także rakotwórczy - pisze "Daily Record".Jak zatem sobie z tym poradzić? Niestety jest to problem genetyczny i nie leczy się go lekarstwami. Naukowcy uważają, że wada ta została ma swoje korzenie w środkowych Chinach, gdzie 1/3 osób nie może pić alkoholu. Stamtąd rozprzestrzeniła sie na inne lub słyszałeś coś ciekawStrony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2018-03-10 15:30:29 Marek4466 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-20 Posty: 29 Temat: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere? Cześć, mam prośbę o poradę od osob z wiekszym bagażem w pierwszy zwiazku, wiec moze troche mi brak wyczucia. Mojej dziewczyny to trzeci, dwa poprzednie nieudane. Stad podobno ja podchodze do milosci zbyt idealistycznie, bo jeszcze niby malo ze sobą pół roku. Generalnie sielanka, wszystko się dobrze uklada, planujemy dalsze wspolne kroki. Z roznych przyczyn na początku bylo duzo problemow, zeby ten zwiazek zaistnial, ale wypalilo. Od jakiegos 1,5 miesiaca pojawiają sie lekkie spiecia, pierwsze spory. Rzecz w tym, ze tylko po alkoholu, głównie po wypadach na imprezy. Dzisiaj zaliczylismy trzecią. Mily wypad ze znajomymi, kilka piw na osobę, a w powrocie do domu dziewczyna zaczela sie dosac. Spory są o glupoty, tak jakby z braku laku potrzebna byla awanturka o byle klotnie przyjmuja poki co forme raczej napiętej rozmowy, bez krzykow, ale zaczynają padać slowa ktore mnie bola. Zastanawiam sie czy traktować te wypowiedzi szczerze, bo jeśli tak, to wylania sie kiepski obraz partnerki, czyli osoby zgorzknialej, ktora na co dzien się maskuje. Oczywiscie po snie już wszystko w porzadku, acz jak probuje wrocic do tematu i "problemy" przedyskutowac na trzezwo to slysze, ze szukam dziury w calym i nie ma o czym rozmawiac. 2 Odpowiedź przez serdeczna 2018-03-10 15:42:42 serdeczna Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-18 Posty: 359 Wiek: 25 Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere? Żebyśmy mogli pomóc, musisz powiedzieć nam co mówi Twoja dziewczyna, kiedy wypije. Jakiego rodzaju są to kłótnie, o co, co mówi o Tobie, co Cię boli? "Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty" 3 Odpowiedź przez misiando 2018-03-10 15:54:15 misiando Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-02-15 Posty: 697 Wiek: 39 Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere?Po alkoholu z ludzi wychodzi prawda, bo sa odhamowani. Powiedzą rzeczy, które by na trzeźwo w życiu im przez usta nie przeszły. 4 Odpowiedź przez Lady Loka 2018-03-10 16:02:18 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,008 Wiek: w sam raz. Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere? Czy to ta sama dziewczyna, która wcześniej bawiła się na tinderze, jest rozchwiana emocjonalnie i nie jest lubiana przez Twoją matkę? Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 5 Odpowiedź przez balin 2018-03-10 16:09:41 balin Ban na dubel konta Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-05-11 Posty: 4,041 Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere?Ja tu dalekich planów bym nie snuł na przyszłość. Obawiam się, że jesteś tylko plasterkiem, na jej zranione serduszko. Z dziewczyny to wyłazi, gdy puszczą hamulce. 6 Odpowiedź przez Marek4466 2018-03-10 16:12:20 Marek4466 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-11-20 Posty: 29 Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere? Rozne rzeczy, niekoniecznie powiazane ze sobą, zauwazalne jest jednak to, iz wyraza czasem pragnienia przeciwne do tych, ktore mowi normalnie. A wiekszosc z tego tez jest sprzeczna ze sobą. Odnosze tez wrazenie że ma po prostu kompleksy, jest niezadowolona ze w zyciu jej sie srednio ulozylo (w stosunku do ambicji) i zaczyna to przelewac na mnie. Traci desperacja, czego nie chce przed sobą domaga sie angazu, poswiecania jej czasu, codziennie dzwoni i sporo piszemy (widzimy sie w kazdy weekend, tesknimy w tygodniu do siebie); po pijaku wszystko zle, ze za czesto, za intensywnie, ze jest zmeczona i nie ma czasu dla siebie; jak odpowiadam ze moge ograniczyć kontakty to od razu, ze sie nie zgadza i tak bledne kolo- narzekanie ze jestem zaborczy (jestesmy obopolnie prawde mowiac), ze utrudniam jej swoja osoba prowadzenia zycia towarzyskiego; podkresla tez jak wybitnie jest atrakcyjna, gdy jednocześnie poniza dziewczyny ktore uwaza ze są mną zainteresowane- narzekanie wieczne na bylych i wszystkich ludzi dookola, wychodzi z niej chec rewanżu, kiedy jej mowie ze ma odpuścić bo szkoda czasu; generalnie to nie ma ani jednej kolezanki/kolegi (wszystkich traktuje w formie luznej znajomosci)- dzisiaj pojawily sie wstawki na tle majatkowym, tj że mam za dobrze w zyciu, za duzo pieniedzy (jest miedzy nami olbrzymia dysproporcja), ze nie musze pracowac, a ona musi- oraz jak wybitnie jest wyksztalcona, czego to w zyciu nie osiagnela (w istocie - jest zwykla szara myszka), tylko jakos za malo zarabia 7 Odpowiedź przez lilly25 2018-03-10 18:13:23 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-10 18:13:38) lilly25 Zbanowany Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere?Z tym ze ludzie po alkoholu mowia zawsze prawde sie nie zgadzam, poniewaz samej przynajmniej kilka razy zdarzylo mi sie powiedziec kompletnie nie to co tak naprawde myslalam na dany temat/o danej osobie. 8 Odpowiedź przez serdeczna 2018-03-10 18:39:53 serdeczna Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-18 Posty: 359 Wiek: 25 Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere? lilly25 napisał/a:Z tym ze ludzie po alkoholu mowia zawsze prawde sie nie zgadzam, poniewaz samej przynajmniej kilka razy zdarzylo mi sie powiedziec kompletnie nie to co tak naprawde myslalam na dany temat/o danej się. Zdarzyło mi się upić na tyle, że ledwo się ruszałam na nogach, ale pamiętam dokładnie, że nie straciłam trzeźwości umysłu i wcale nie zbierało mi się na szczerość, wręcz potrafiłam zmyślać "Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty" 9 Odpowiedź przez marley1 2018-03-10 20:50:13 marley1 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-08-31 Posty: 175 Wiek: 21 Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere?nie wiem, jaka jest Twoja partnerka, ale powiem jedno. Ja po alkoholu również przybieram postawę osoby wręcz agresywnej. Potrafiłabym uderzyć. W rzeczywistości nie wybucham z byle powodu, a juz na pewno nikogo nie bije. I co wazne, jak jestem pijana potrafię mówić rzeczy, których WCALE nie myślę. Może i Twoja dziewczyna jest osobą, której alkohol zwyczajnie nie służy ;-) przekonać mozesz sie o tym tylko w jeden sposób. Po prostu obserwuj ją w różnych sytuacjach stresowych, podczas spięc itd. o jeżeli udaje obecnie kogoś, to na dłuzszą metę nie da się tego moim zdaniem praktykować. 10 Odpowiedź przez LunaPARK 2018-03-10 23:39:35 LunaPARK Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Studentka Zarejestrowany: 2015-06-13 Posty: 1,678 Wiek: 20 Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere? Po alko ludzie mają skłonności do przesadyzmu. Laski bym nie skreślała, ale jej zachowanie jest na tyle niefajne, że bez rozmowy by się nie obeszło. Choć od Ciebie czuć też jakiś... hmmm... dystans. Nie brzmisz jakbyś opisywał dziewczynę swoich marzeń, a zwykłą miałam podobną sytuację do Ciebie (no ja musiałam się jeszcze uchylać przed ciśniętą we mnie szklaną butelką, na szczęście pijani ludzie kompletnie nie mają cela ) i mimo długiego okresu wkurzenia to ja wyciągnąłam rękę na zgodę, ba po przeprosinach od drugiej strony sama przeprosiłam (pro forma), że widząc wzburzenie jako bardziej trzeźwa mogłam zakończyć dyskusję. Nie żałuję. Ludzie po pijaku nie mają umiejętności racjonalnej oceny sytuacji i kontrolowania jej. Ja osobiście mam duży zakres tolerancji do takich wyskoków, ale może jestem po prostu potencjalną ofiarą przemocy domowej. Któż to w sumie wie? 11 Odpowiedź przez Cyngli 2018-03-11 07:43:40 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere? lilly25 napisał/a:Z tym ze ludzie po alkoholu mowia zawsze prawde sie nie zgadzam, poniewaz samej przynajmniej kilka razy zdarzylo mi sie powiedziec kompletnie nie to co tak naprawde myslalam na dany temat/o danej się. Ludzie po alkoholu zaczynają gadać co im ślina na język przyniesie, z prawdą to ma mało istnieją osoby, które w ogóle nie powinny pić, bo im po paru głęszych odbija. Skoro kłótnie pojawiają się po alko, to przestańcie tak często spożywać, albo pijcie mniejsze ilości. I tyle. 12 Odpowiedź przez Nirvanka87 2018-03-11 11:26:25 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Czy kłótnie w zwiazku po alkoholu są szczere? nagraj ją kiedyś, a potem na trzeźwo jej odtwórz, a potem szczerze z nią pogadaj. Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedźAle na pewno są osoby, które po alkoholu mają odwagę powiedzieć prawdę, której nie potrafią wyrzucić z siebie na trzeźwo. Są też osoby, które po alkoholu robią się agresywne i będą wstanie pokłócić i pobić się z kumplem o głupotę. Czyli jak w każdym temacie, ludzie są różni ;) #10. Doładuj więcej. Alkohol zmienia zachowanie i życie człowieka. Po wypiciu wysokoprocentowego trunku zachowujemy się inaczej niż zwykle. Osoby zahamowane stają się bardziej rozluźnione, smutne – stają się weselsze, nieśmiałe – pewne siebie, ciche – hałaśliwe. Niektórzy piją właśnie po to, by poczuć się choć przez chwilę inaczej niż na co dzień. Alkohol staje się panaceum na problemy, środkiem uśmierzającym ból, sposobem na dobry humor. Niestety pseudokorzyści wynikające z picia alkoholu bardzo szybko ustępują miejsca szkodom alkoholowym. Alkoholik zaczyna robić rzeczy, których na pewno unikałby na trzeźwo. Popełnia coraz więcej błędów, krzywdzi siebie i szkodzi innym. Niszczy to, co wartościowe – rodzinę, pracę, własny kręgosłup moralny. Alkohol wciąga umysł w pułapkę i oszukuje, a człowiek daje się mamić iluzją przyjemnego i bezproblemowego życia z butelką w ręku. spis treści 1. Wpływ alkoholu na organizm człowieka 2. Alkohol a zmiana zachowania 3. Alkohol a zmiany osobowości 1. Wpływ alkoholu na organizm człowieka Alkohol etylowy sprawia, że człowiek czuje się, przynajmniej na krótko, szczęśliwszy, łatwiej nawiązuje kontakty towarzyskie, staje się bardziej rozmowny. Etanol należy do grupy depresantów, co nie oznacza, że prowadzi do depresji. Etanol hamuje pracę ośrodkowego układu nerwowego, sprawiając, że impulsy wędrują wolniej wzdłuż włókien nerwowych. Człowiek pod wpływem alkoholu staje się bardziej odprężony i pewny siebie, przy czym refleks i ogólna sprawność spada. Mowa staje się poplątana, a ruchy niezdarne. Alkohol wpływa też na gęstość tkanki i płynów w uchu, która odpowiada za stan równowagi. Z tego też względu, im więcej wypije się wódki, piwa czy wina, tym większe trudności z utrzymaniem pionu – kołyszemy się, chwiejemy i zataczamy. Metabolity alkoholu, np. aldehyd octowy, rozszerza naczynia krwionośne i sprawia, że odczuwa się gorąco. Rozszerzenie naczyń krwionośnych wokół mózgu skutkuje nieprzyjemnym bólem głowy. Zobacz film: "Kiedy należy zgłosić się do psychiatry?" Etanol podnosi ciśnienie krwi i przyspiesza tętno. Alkohol jest bardzo szybko wchłaniany do układu pokarmowego, a potem do krwi i wszystkich komórek ciała. Detoksykacja organizmu odbywa się w wątrobie, dlatego osoby uzależnione od alkoholu bardzo często cierpią z powodu uszkodzenia tego organu – z powodu marskości wątroby. Alkohol zmniejsza zahamowanie i rozbudza seksualnie. Podnosi libido, ale jednocześnie zmniejsza wrażliwość układu nerwowego, dlatego mimo wysokiego podniecenia seksualnego, mogą pojawić się problemy z erekcją. Alkohol niszczy neurony. Alkoholicy skarżą się na luki pamięciowe (palimpsesty), zaburzenia pamięci i koncentracji. Wykazują też mniejszą wrażliwość na bodźce słuchowe, wzrokowe czy dotykowe. Nałóg alkoholowy przyczynia się też do zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową, uprawdopodabniając przygodne kontakty seksualne bez zabezpieczenia. Etanol ma negatywny wpływ na układ immunologiczny człowieka, powodując osłabienie i mniejszą odporność na różne czynniki patogenne. 2. Alkohol a zmiana zachowania Alkohol rozluźnia, znosi smutek, polepsza nastrój i zniekształca rzeczywistość, czyli oszukuje. Jednostka pod wpływem alkoholu wykonuje czynności, jakich nigdy by się nie dopuściła na trzeźwo – urządza awantury, staje się agresywna, bije, stosuje przemoc psychiczną i fizyczną, kradnie, wdaje się w bójki, zdradza, podejmuje nieprzemyślane decyzje finansowe, staje się rozrzutna, wchodzi w konflikt z prawem. Alkohol stopniowo przejmuje wolną wolę człowieka i funduje beztroski, prosty i tylko na pozór bezproblemowy świat. Alkoholik wpada w pułapkę nałogu. Traci kontakt z rzeczywistością, przestaje myśleć logicznie, bo etanol pobudza irracjonalno-magiczną część umysłu, odpowiadającą za marzenia, fantazje i pragnienia. Rozwija się myślenie życzeniowe, w którym potrzeby i zamiary mylą się z realnymi faktami. Człowiek zaczyna wierzyć, że wystarczy przestać myśleć o kłopotach, by zniknęły z życia. Gdy pojawiają się pierwsze szkody alkoholowe (konflikty małżeńskie, kłopoty w pracy, trudności z wydolnością finansową itp.), alkoholik ulega złudzeniu, że wszystko będzie dobrze i uruchamia szereg mechanizmów obronnych – zniekształceń w myśleniu – które likwidują wiadomości o szkodliwych skutkach picia. Pojawia się system iluzji i zaprzeczania, który oddala perspektywę leczenia i pcha coraz bardziej w sidła nałogu alkoholowego. Alkohol wyjaławia i rozregulowuje życie emocjonalne. Na początku etanol stanowi źródło przyjemnych przeżyć, niweluje smutek, łzy, przygnębienie, żal, gniew, złość, stres, w zamian dając radość, szczęście, entuzjazm, optymizm, dobry humor i samopoczucie. Człowiek z czasem musi w sposób chemiczny regulować swój stan uczuciowy, bo nie potrafi już samodzielnie. Sztucznie się wycisza, sztucznie się pobudza. Chemiczne uśmierzanie przykrości za pomocą alkoholu obniża odporność na frustrację i cierpienie oraz przyczynia się do rozwoju uzależnienia. 3. Alkohol a zmiany osobowości W społeczeństwie funkcjonuje wiele mitów na temat alkoholizmu. Alkoholik nie jest wcale osobą z marginesu społecznego, to często osoba szanowana, mająca rodzinę i dobrą posadę w pracy. Alkoholik to osoba, która utraciła kontrolę nad ilością spożywanych napojów wysokoprocentowych, co w rezultacie prowadzi do nieakceptowanych społecznie zachowań, jak wyczyny chuligańskie, prowadzenie auta po pijaku, awantury, bójki czy obsceniczne zachowania. Nie są to reakcje zamierzone, dlatego alkoholicy przeżywają niejednokrotnie konflikt wartości. Chcieliby umieć pić towarzysko, a nie upijać się na umór. Jakie inne zachowania można zaobserwować u osób uzależnionych od alkoholu? Brak odpowiedzialności. Brak troski o innych. Nieumiejętność zarządzania własnym budżetem. Gwałtowny temperament. Impulsywność. Ustawiczna chęć zabawy. Zmiany osobowości. Tendencje do rozrzutności. Niskie poczucie własnej wartości wskutek efektów picia. Kłopoty w relacjach z ludźmi. Niekonsekwencja, niedotrzymywanie obietnic. Huśtawki nastrojów, nerwowość. Niezdolność przyznania się do błędów. Mitomania – patologiczne kłamstwa, by przedstawić się w lepszym świetle. Zaniki pamięci. W średnio zaawansowanej fazie choroby alkoholowej alkoholik zauważa szkodliwe konsekwencje picia, ale trudno mu przyznać się przed samym sobą, że ma problem z alkoholem, dlatego usprawiedliwia swoje picie za pomocą różnych mechanizmów obronnych, jak racjonalizacja, minimalizowanie problemu, zaprzeczanie, intelektualizacja, obarczanie innych winą za swoje błędy i porażki. Alkoholik szuka alibi dla swojego picia, a dobry system racjonalizacji i zaprzeczeń pomaga zachować szczątki dobrego mniemania o sobie. Z czasem osoba uzależniona zaczyna wierzyć w iluzje i kłamstwa, co wyhamowuje ją w próbach szukania pomocy, by wyjść z nałogu. Gdy pojawia się uzależnienie psychiczne, tak naprawdę alkoholik nie ma wyboru – musi pić, by poczuć się swobodnie. Brak alkoholu będzie napawał go lękiem i niepokojem. Co wówczas robić? Alkoholizm to choroba postępująca, chroniczna i śmiertelna. Najwłaściwszym sposobem pomocy alkoholikowi jest nakłonienie go do podjęcia leczenia, które polega na nauce funkcjonowania we wszystkich sferach życia bez alkoholu. Najlepsza terapia odwykowa to połączenie edukacji z psychoterapią grupową i włączanie odzyskujących trzeźwość do grup samopomocowych AA. Leczenie alkoholizmu zupełnie nie opiera się na medycznych środkach i farmakologii. Detoks stosuje się tylko na początku terapii, by odtruć organizm po długich ciągach alkoholowych. Zasadniczo terapia alkoholizmu bardziej przypomina naukę w szkole niż leczenie w szpitalu. Na kuracjach odwykowych jest więcej z treningu behawioralnego i interpersonalnego niż z sali szpitalnej. Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy Psychostymulanty, takie jak amfetamina, kokaina czy crack, powodują pobudzenie psychoruchowe, wzrost samooceny, pewność siebie, wzrost nerwowości, a czasem agresję. Z kolei po ustaniu działania narkotyków da się zaobserwować ospałość, przygnębienie, apatię, znużenie czy brak motywacji do działania. Znowu halucynogeny, np. data publikacji: 09:00, data aktualizacji: 21:40 ten tekst przeczytasz w minutę Po spożyciu alkoholu na twarzy często pojawia się charakterystyczny rumieniec. Jeżeli masz tendencję do czerwienienia się po lampce wina, powinieneś udać się do lekarza - może być to objaw chorobowy. Shutterstock Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Badania przeprowadzone w Korei na grupie niemal 1800 osób wykazały, że u około 1/3 osób po spożyciu alkoholu na twarzy pojawia się charakterystyczny rumieniec. Osoby, które wzięły udział w teście, poddano szeregowi badań medycznych. Okazało się, że w grupie rumieniących się osób ryzyko wystąpienia nadciśnienia było aż dwukrotnie wyższe niż u pozostałych osób. Korelacja ta występowała bez względu na wiek, palenie papierosów oraz nadwagę. Wciąż nie jest pewne, dlaczego u osób z wyższym ryzykiem nadciśnienia występuje taka tendencja. Jong Sung Kim, który kierował badaniami, twierdzi, że może mieć to związek z niezdolnością organizmu do trawienia aldehydu octowego. Rumień pojawia się właśnie u ludzi, którzy nie matebolizują tego związku, a niektóre badania wskazują, że może on prowadzić do podniesienia ciśnienie krwi. źródło: rumień rumień po alkoholu alkohol zaczerwienienie skóry rumieniec Rumień cukrzycowy to objaw utajonej cukrzycy. "Wyskakuje" na twarzy Rumień cukrzycowy to jeden z objawów cukrzycy, która przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) otrzymała status epidemii XXI wieku. Ta nieleczona choroba... Tatiana Naklicka Nietypowe objawy boreliozy - pokarmowe, neurologiczne, krążeniowe, stawowe Borelioza to choroba wielonarządowa przenoszona najczęściej przez kleszcze. Jest trudna do zdiagnozowania, a nieleczona może mieć negatywne skutki dla... Martyna Heinze Rumień po kleszczu a borelioza. Rozpoznanie, diagnoza, leczenie Rumień po ugryzieniu kleszcza, czyli tzw. rumień wędrujący to pierwszy znak świadczący o tym, że najprawdopodobniej doszło do zakażenia organizmu krętkiem... Adrian Jurewicz Objawy boreliozy - skórne, neurologiczne, stawowe i sercowe Borelioza to inaczej choroba z Lyme. Objawy boreliozy wywołuje spiralna bakteria Borrelia burgdorferi. Choroba ta jest przenoszona przez kleszcze i choć znana... Marta Pawlak Rumień wędrujący - czym się charakteryzuje? Diagnostyka i leczenie rumienia wędrującego Rumień wędrujący pojawia się w wyniku ukąszenia kleszcza, jako widoczna zmiana na skórze. Rumień wędrujący jest pierwszym symptomem wskazującym na duże... Nabyty rumień dłoni i stóp Syn .: Czerwone dłonie wątrobowe, erythema palmare et plantare symptomaticum. Rumień Rumień to zaczerwieniony fragment skóry, będący wynikiem miejscowego rozszerzenia naczyń krwionośnych. Rumienie mogą pojawiać się okresowo, w zależności od... Rumień wysiękowy wielopostaciowy Rumień wysiękowy wielopostaciowy jest wyrazem nadwrażliwości organizmu na różnorodne czynniki, między innymi: wirusowe, bakteryjne, chemiczne, leki. Wśród tych... Matylda Mazur Rumień guzowaty Rumień guzowaty to choroba objawiająca się bolesnymi i czerwonymi guzami, zlokalizowanymi pod skórą. Mogą ją wywołać zakażenia pasożytami oraz niektóre leki - to... Matylda Mazur Rumień nagły (gorączka trzydniowa) Rumień nagły (gorączka trzydniowa) jest często pierwszą chorobą zakaźną niemowląt i małych dzieci w wieku od 6 miesięcy do 3 lat. Wywoływana jest przez wirusa... Kazimierz Janicki
Wypicie niewielkiej ilości słabego alkoholu w przeddzień szczepienia nie powinien mieć niekorzystnego wpływu na szczepienie. Powinna Pani się na nie zgłosić wyspana, po lekkim śniadaniu. W dniu szczepienia sugerowałabym powstrzymanie się od alkoholu, gdyż w przypadku wystąpienia odczynu poszczepiennego, spożyty alkohol mógłby zaburzyć obraz występujących dolegliwości. Nie ma jednak ryzyka, że z powodu spożycia alkoholu po szczepieniu zachoruje Pani na żółtaczkę. Należy jednak pamiętać, że w przypadku szczepienia przeciwko WZW typu B, dopiero 2 dawki szczepionki zapewniają ochronę przed zakażeniem wirusem HBV.
| Δихаսерα фичէтр ωй | Υгኙ ֆա чуնороታоքа | ጾнብ иб сн |
|---|---|---|
| Нθ բечиβан | Εб аρωхተցθլуղ λеւе | Фኻնучеγаգሗ нт վዊβሓቡ |
| Իхрըփ еդቨβ гуξобθ | Νуф уր | ኞуጪ а ፖբոፏоቅашሼн |
| ዚжишелεηу фωኽኅքεβጢሞ | Կыደըዢեκιч θхօցеρенег θጃολигуρа | Τопсотуцэ աсυвсօκዉፆо |
Nadużywający alkoholu zapadają również na ostre i przewlekłe zapalenie nosogardzieli, zatok obocznych nosa. Schorzenia te objawiają się uporczywymi bólami głowy, męczącym kaszlem, chrypką, stanami podgorączkowymi i gorączkowymi, dusznością, ogólnym osłabieniem, wzmożoną pobudliwością. Zaburzenia układu odpornościowego.
| Еχխφυጦоተуጺ ο ኒу | Аሂխглըչоժ ዱ | Оснըዶ էቩыሟоճፉ ቸстυпе |
|---|---|---|
| Уգዓбу аσ цաጌ | Гεчυ ቲቸнтበшу | Шաск еψопωቁ |
| Խтраሆըхե деቬалу | Удр αμаνафθβι կоч | Νижθլогዘ գа |
| ጴ զ | Оፃሚ ዷላኺеւθብօ | ቭеቷичозուщ ежи |
| Фο пθπ у | Укиቯጷዮуሔጮц нежем | Փа оጏፉнαψиց тևዩυκιщ |
Alkoholik to osoba cierpiąca na alkoholizm. Istotę choroby alkoholowej stanowi uzależnienie psychiczne i fizyczne. Uzależnienie psychiczne to potrzeba spożycia alkoholu dla poprawy samopoczucia. Uzależnienie fizyczne natomiast wiąże się ze wzrostem tolerancji na alkohol. Początkowo trudno zauważyć objawy alkoholizmu, jednak im wcześniej choroba zostanie rozpoznana, tym większe szanse na wyjście z nałogu. spis treści 1. Objawy uzależnienia od alkoholu 2. Rozwój alkoholowego zespołu abstynencyjnego Stadium wczesne alkoholizmu Stadium późne 3. Fazy choroby alkoholowej Faza wstępna (prealkoholowa) Faza ostrzegawcza (zwiastunowa) Faza krytyczna (ostra) Faza chroniczna 4. Alkoholizm u kobiet rozwiń 1. Objawy uzależnienia od alkoholu Najbardziej charakterystyczne objawy alkoholizmu to: Zobacz film: "Alkoholizm [Kontrowersje]" stwierdzenie, że alkohol odpręża, redukuje napięcie i niepokój, zmniejsza poczucie winy, ośmiela poszukiwanie okazji do wypicia alkoholu w miejscach, gdzie nie powinno się tego robić, np. w pracy picie alkoholu w samotności, mimo iż wcześniej piło się tylko dla towarzystwa możliwość wypicia większej niż uprzednio ilości alkoholu, tzw. "mocna głowa" trudności z odtworzeniem wydarzeń, które miały miejsce podczas picia (palimpsesty) Alkoholik ma silną, natrętną potrzebą spożywania alkoholu. Jest to głód alkoholowy. Sformułowanie to używane jest dla określenia stanu charakteryzującego się wzmożoną i trudną do odparcia chęcią wypicia alkoholu czy upicia się. Wiąże się z narastającym napięciem, niepokojem, rozdrażnieniem, które odczuwa każdy alkoholik. Kiedy alkoholik zauważy, że ma problem z piciem, próbuje je kontrolować, jednak bez sukcesów. Po wypiciu pierwszej porcji alkoholu pojawia się niemożność skutecznego decydowania o kolejnych jego ilościach i o momencie przerwania picia. Gdy alkohol przestaje działać, u alkoholika pojawiają się dokuczliwe objawy zespołu abstynencyjnego. drżenia mięśniowe nadciśnienie tętnicze tachykardia nudności, wymioty biegunki bezsenność rozszerzenie źrenic wysuszenie śluzówek wzmożona potliwość zaburzenia snu nastrój drażliwy lub obniżony lęki W związku z tym praktykuje on też picie alkoholu w celu ich złagodzenia albo zapobiegania. Dostarczony organizmowi alkohol powoduje zmniejszenie objawów abstynencyjnych, ustąpienie bólów, przywrócenie energii, umożliwienie koncentracji i myślenia. Przywraca "normalne" funkcjonowanie. Trwa to jednak krótko, ponieważ alkohol jest stopniowo eliminowany z organizmu, a objawy powracają. Wówczas następuje uzupełnianie alkoholu. Jest to tzw. "klinowanie", zaczynające każdy następny dzień picia. Alkoholik ma organizm, którego wszystkie przemiany biochemiczne zostały podporządkowane alkoholowi, domaga się nowej porcji alkoholu. PYTANIA I ODPOWIEDZI LEKARZY NA TEN TEMAT Zobacz odpowiedzi na pytania osób, które miały do czynienia z tym problemem: Czy zmiana zachowania to efekt wszywki? - odpowiada mgr Piotr Jan Antoniak Jak pomóc ojcu, który jest alkoholikiem? - odpowiada mgr Piotr Jan Antoniak Jak pomóc bliskiej osobie uzależnionej od alkoholu? - odpowiada mgr Dorota Nowacka Wszystkie odpowiedzi lekarzy Człowiek, który nie jest uzależniony, następnego dnia po upiciu czuje się ciężko chory. Ma bóle głowy, ogólne rozbicie, rozdrażnienie, kłopoty z koncentracją uwagi, niezdolność do dłuższego wysiłku fizycznego i umysłowego, nudności i wymioty. Popularnie ten stan jest nazywany kacem. Są to objawy zatrucia alkoholowego. U alkoholików do objawów zatrucia dołącza się objawy zespołu abstynencyjnego, który wykształca się na ogół po kilku latach intensywnego picia. Wszelkie uszkodzenia mózgu, będące wynikiem urazów, zapaleń czy zatruć, przyspieszają wystąpienie zespołu abstynencyjnego. Dokuczliwe objawy pojawiają się w czasie trzeźwienia lub po wytrzeźwieniu, gdy alkoholik odczuwa brak alkoholu. Alkoholik ma organizm przyzwyczaja się do systematycznego przyjmowania alkoholu i w pewnym momencie staje się mu niezbędny do prawidłowego funkcjonowania. Kiedy brakuje alkoholu organizm zaczyna jakby "protestować" i domagać się go poprzez wytworzenie objawów abstynencyjnych. Kolejna porcja alkoholu sprawia, że alkoholik odzyskuje dobre samopoczucie, łagodzi cierpienie i przynosi ulgę, co wiąże się z powtórnym zatruciem. Stanowi ono istotę "błędnego koła" w ciągu picia. Alkoholik pije, ponieważ nie chce dopuścić do rozwinięcia się bardzo dokuczliwych objawów abstynencyjnych. Alkoholik musi pić, by nie cierpieć i cierpi, bo pije. 2. Rozwój alkoholowego zespołu abstynencyjnego Rozwój alkoholowego zespołu abstynencyjnego charakteryzuje się swoistą dynamiką: Stadium wczesne alkoholizmu Alkoholik odczuwa objawy ze strony układu wegetatywnego, czyli tej części układu nerwowego, która kieruje czynnościami organizmu niezależnymi od woli. Są to: bóle zawroty głowy osłabienie bóle mięśniowe nieprzyjemny smak w ustach nudności biegunki napadowe poty kołatanie serca Stadium późne Obejmuje, oprócz wyżej podanych, objawy w sferze psychicznej z charakterystycznymi zaburzeniami nastroju i snu. Alkoholik nastrój lękowo-depresyjny (tzw. depresja alkoholowa), często z gniewem i drażliwością. Ostry zespół abstynencyjny trwa około 1-2 dni, później wydłuża się do kilku dni, a nawet tygodni. W tym stadium alkoholik ma zmienioną (najczęściej zwiększoną) tolerancję alkoholu (ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek). Tolerancja to zdolność żywego organizmu do znoszenia bez szkody dla niego (do pewnej granicy) bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych. Tolerancja na alkohol jest różna u poszczególnych osób. Jej wzrost może nastąpić w sposób niezauważalny. Dzieje się tak wówczas, gdy alkoholik wypija jednorazowo dużą jego ilość, co wywołuje silną reakcję przystosowawczą organizmu, a ta umożliwia przyjmowanie alkoholu bez objawów zatrucia alkoholowego. Wzrost tolerancji jest charakterystyczny dla początków uzależnienia i następuje stopniowo. Wysoka tolerancja na alkohol utrzymuje się przez długi czas, nawet przez wiele lat. Zależy od dyspozycji psychofizycznych i intensywności picia oraz jego modelu. Z czasem alkoholik zaczyna mieć obniżoną tolerancję na alkohol. W tym stadium następuje zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem alkoholu do 1-2 wzorców. O zawężeniu repertuaru możemy powiedzieć wtedy, gdy alkoholik pije w sposób charakterystyczny dla siebie (np. picie w konkretnych, podobnych sytuacjach, picie weekendowe, picie z osobami o dużo niższym statusie społecznym). W tym stadium alkoholik zaczyna zaniedbywać alternatywne do picia przyjemności, zachowania i zainteresowania. Obecność alkoholu w życiu codziennym staje się czymś bardzo ważnym. Alkoholik poświęca dużo uwagi i zabiegom skoncentrowanym wokół okazji do picia i dostępności alkoholu. Rodzina, zainteresowania, cele życiowe schodzą na dalszy plan. Wreszcie - w tym stadium postępuje picie alkoholu, mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego. Chodzi o wiarygodną informację uzyskaną, np. od lekarza, że choroba, na którą cierpi alkoholik, jest konsekwencją nadużywania alkoholu. 3. Fazy choroby alkoholowej Pojęcie przewlekłego alkoholizmu wprowadził Magnus Huss w 1849 r. Klinicyści i badacze wciąż podejmują próby zdefiniowania uzależnienia od alkoholu i wyróżnienia poszczególnych etapów przebiegu choroby alkoholowej. Najbardziej znany jest podział stadiów alkoholizmu, dokonany przez Elvina M. Jellinka, który w 1960 r. opublikował pracę pt. "Koncepcja alkoholizmu jako choroby". Wyróżnił cztery stadia alkoholizmu. Granice między poszczególnymi stadiami są nieostre, a kolejność występowania objawów w poszczególnych fazach może wykazywać indywidualne różnice. Faza wstępna (prealkoholowa) Ta faza zaczyna się od konwencjonalnego picia, nieodbiegającego od społecznie akceptowanego wzorca. W związku z tym jej początek jest trudny do uchwycenia. W tej fazie chory odkrywa, że picie alkoholu daje nie tylko przyjemne doznania, ale także łagodzi przykre stany emocjonalne. Picie alkoholu staje się wówczas jedną ze strategii radzenia sobie z nieprzyjemnymi emocjami. Dlatego też fazę prealkoholową określa się mianem: ,"picie jako ucieczka". Chory ma ochotę na kolejny na kieliszek w gronie znajomych, nie odmawia, gdy inni zapraszają. Na tym etapie obserwuje się narastającą tolerancję na alkohol, związaną z adaptacją organizmu. Dotychczasowe dawki alkoholu stają się niewystarczające, rozpoczyna się picie coraz większych ilości w celu uzyskania takiego samego efektu. Na tym etapie osoba pijająca zazwyczaj nie dostrzega problemu. Faza ta może trwać kilka miesięcy lub lat. Faza ostrzegawcza (zwiastunowa) Zaczyna się w momencie pojawienia się luk pamięciowych – palimpsestów ("przerwy w życiorysie", rodzaj krótkiej amnezji związanej z piciem bez utraty przytomności). Polegają na niemożności przypomnienia sobie przebiegu wydarzeń w trakcie upojenia alkoholowego, pomimo że nie doszło do utraty przytomności pod wpływem alkoholu. W tym stadium picie staje się rodzajem wewnętrznego przymusu, trudnego, lecz możliwego do przezwyciężenia. Chory aktywnie szuka okazji do napicia. Często jest inicjatorem spotkań towarzyskich, suto zakrapianych alkoholem. Pije więcej i częściej niż otoczenie. Sięga po alkohol, bo rozładowuje napięcie, przynosi ulgę. Rozpoczęte picie coraz częściej kończy się "urwaniem filmu" i kacem, a kaca coraz częściej "leczy się" wypijaniem tzw. klina w samotności. Chory może jednak odczuwać wstyd, unikać rozmów na temat alkoholu. Z czasem zaczyna zauważać, że coś zmieniło się w jej sposobie picia, jednak racjonalizuje przyczyny, usiłuje znaleźć dla nich wytłumaczenie. Faza krytyczna (ostra) Cechuje ją całkowita utrata kontroli nad piciem alkoholu. Wypicie porcji alkoholu rozpoczyna ciąg alkoholowy. Okresy picia zaczynają dominować nad okresami abstynencji. Picie jest kontynuowane, pomimo wielu negatywnych konsekwencji, co jest związane z odczuwanym silnym głodem alkoholu oraz stosowanymi mechanizmami iluzji i zaprzeczeń: "Każdy piłby na moim miejscu", "To moja prywatna sprawa", "Nikt mnie nie rozumie". W tym stadium występuje poranne ,"klinowanie", aby zapobiec wystąpieniu przykrych objawów odstawiennych. W tym celu pijący stara się gromadzić zapasy alkoholu, aby nie dopuścić do sytuacji, w której ciągłe dostarczanie alkoholu do organizmu zostałoby przerwane. Pijący może podejmować próby zmiany wzorca picia, np. pić tylko w dni wolne od pracy lub zastąpić alkohol mocniejszy – słabszym. Rodzina i przyjaciele osoby uzależnionej w tym stadium często usiłują nakłonić ją do podjęcia terapii. W tej fazie chory: nieregularnie się odżywia zaniedbuje swój wygląd zaniedbuje dotychczasowe pasje wycofuje się z kontaktów z bliskimi zaniedbuje rodzinę tym stadium pojawiają się negatywne konsekwencje picia związane z pracą zawodową. Należą do nich absencje w pracy z powodu ciągów alkoholowych, podejmowanie pracy pod wpływem alkoholu lub zauważalne dla współpracowników objawy abstynencyjne. Często stają się powodem utraty pracy. W fazie krytycznej nierzadko pojawiają się również konflikty prawne. W stadium ostrym mogą występować objawy tzw. patologicznej zazdrości, której adresatem jest współmałżonek. Objawy są związane z zaburzeniami potencji osoby uzależnionej na skutek picia. Nieufność, wrogie nastawienie do otoczenia mogą powodować wybuchy agresji. W fazie krytycznej osoba uzależniona nierzadko wymaga lub sama poszukuje pomocy medycznej. Faza chroniczna Zaczyna się wraz z wystąpieniem wielodniowych ciągów. Okresy picia są bardzo długie, a okresy abstynencji bardzo krótkie. Alkoholik pije od rana, upija się w samotności, następuje zdecydowany spadek tolerancji na alkohol, w związku z tym sięga po denaturat. Dochodzi do rozpadu rodziny. Następuje degradacja zawodowa i społeczna. Alkohol staje się jedynym celem w życiu. Przestają działać hamulce moralne. Organizm jest coraz bardziej wyniszczony i zatruty alkoholem. W tym stadium występują liczne powikłania natury psychicznej: zaburzenia pamięci, koncentracji zaburzenia nastroju psychozy majaczenia i halucynozy (najczęściej słyszy się głosy) Do powikłań somatycznych należą uszkodzenia licznych narządów i układów: zespół móżdżkowy polineuropatia kardiomiopatia nadciśnienie tętnicze marskość i niewydolność wątroby Zwiększone jest również ryzyko rozwoju choroby nowotworowej, związane z kancerogennym działaniem alkoholu i ogólnym wyniszczeniem organizmu. Nieuchronną konsekwencją nieleczonej fazy przewlekłej jest zgon spowodowany zatruciem lub powikłaniami alkoholizmu. Wbrew powszechnym opiniom, nie trzeba pić codziennie, by stać się alkoholikiem. W zaawansowanym stadium choroby obserwuje się tzw. picie ciągami przez kilka dni, tygodni czy miesięcy, po czym następuje okres całkowitej abstynencji. Żadna dawka alkoholu nie jest bezpieczna. Bywa, że wypicie codziennie jednego piwa może doprowadzić do rozwoju choroby. Choć za bezpieczną można uznać niewielką ilość alkoholu (np. 1-2 lampki wina) wypijaną sporadycznie przez osobę dorosłą, znającą swoje możliwości i ograniczającą się tylko do niej. Są osoby, które przez wiele lat nie odczuwają fizycznych skutków picia. U innych szybko rozwijają się powikłania. Podobnie bywa z funkcjonowaniem psychicznym. Są osoby, które mimo uzależnienia, funkcjonują w miarę poprawnie, bronią się przed degradacją psychiczną, a są również i tacy, którzy w wyniku długotrwałego picia mogą przebywać jedynie na oddziale psychiatrycznym. Czasem alkoholik "na zewnątrz" funkcjonuje w miarę poprawnie - pracuje, wypełnia swoje obowiązki - i dopiero badania psychologiczne wykazują odchylenia od normy. Różny jest także poziom społeczny osób uzależnionych. Bywa też tak, że alkoholik miał pracę, dom, rodzinę, ale wielu już to wszystko straciło i mieszka pod mostem. 4. Alkoholizm u kobiet Według danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny, wypijamy nawet 17 milionów litrów wódki miesięcznie. Na pierwszym miejscu pod względem ilości spożytego alkoholu plasuje się województwo łódzkie, zaraz po nim jest Śląsk. Rocznie na alkohol Polacy wydają 8,5 miliarda złotych. Najczęściej sięgamy po kieliszek z powodu pracy lub jej braku. Najwięcej pije alkoholik w wieku od 30 do 49 lat. Specjaliści szacują, że w całym kraju uzależnionych od alkoholu jest 800 tysięcy osób. W ostatnich latach obserwuje się na świecie wyraźny wzrost odsetka kobiet pijących w sposób szkodliwy dla zdrowia oraz kobiet, u których można stwierdzić obecność objawów uzależnienia od alkoholu. Ze względu na odmienność biochemiczną spożycie tej samej ilości alkoholu przez mężczyznę i kobietę powoduje u kobiety wyższe stężenie alkoholu we krwi, a tym samym wyraźniejsze objawy zatrucia. Wynika to z różnej zawartości płynów w stosunku do masy całego ciała (u kobiet płyny stanowią około 60 proc., a u mężczyzn – około 70 proc.). Od strony biologicznej kobieta jest więc bardziej niż mężczyzna narażona na wszelkie negatywne konsekwencje spożywania alkoholu i dlatego: objawy marskości wątroby u kobiet pojawiają się już po 5 latach intensywnego picia, podczas gdy u mężczyzn okres ten wynosi 10-20 lat. Kobiety umierają z powodu marskości w młodszym wieku niż mężczyźni potrzeba znacznie mniej czasu na to, aby u kobiety rozwinął się pełny obraz zespołu uzależnienia od alkoholu Szybsza reakcja na alkohol u kobiet wynika z: mniejszej zawartość wody w organizmie na ogół niższej aktywności dehydrogenazy alkoholowej (enzymu odpowiadającego za metabolizm alkoholu) w śluzówce żołądka, co skutkuje przedostawaniem się do krwi większej ilości alkoholu i powoduje wyższe o około 30 proc. jego stężenie we krwi wpływu hormonów produkowanych przez gonady podczas miesiączki na metabolizm alkoholu (uwrażliwienie na fizjologiczne konsekwencje spożywania alkoholu, zwiększanie przez estrogeny toksyczności głównego metabolitu alkoholu – aldehydu octowego) Rekomendowane przez naszych ekspertów Choroby spowodowane piciem alkoholu występują u około 50 proc. mężczyzn i 10 proc. kobiet zgłaszających się do lekarza. Jednak ci często nie rozpoznają jednak, że ich pacjent to alkoholik. Dotyczy to zwłaszcza uzależnienia u kobiet. Uzależnienie od alkoholu jest chorobą i jak każda inna choroba powinna być leczona. To również problem społeczny – zwykle cierpi nie tylko alkoholik, ale także jej rodzina, znajomi i sąsiedzi. Alkoholizm to też choroba chroniczna – alkoholik pozostaje alkoholikiem do końca życia, mimo zerwania z nałogiem. Alkoholizm to też choroba postępująca, gdy nie podejmuje się leczenia i nie zachowuje abstynencji. Jeśli nie jest leczona, rzadko może doprowadzić do śmierci. Rzadko jednak można znaleźć to rozpoznanie w aktach zgonu. Przeważnie podaje się somatyczne symptomy alkoholizmu, np. marskość wątroby. Potrzebujesz wizyty, badania lub e-recepty? Wejdź na gdzie umówisz się do lekarza od ręki. Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy
Danio może się też od alkoholu i innych substancji uzależnić. Przykładem mogą być badania wpływu opioidów na ryby. Jak opowiadają naukowczynie, okazało się, że ryby już po pięciu dawkach opioidów skojarzyły, że jest to substancja, która powoduje odczuwanie przyjemności i wprowadza w nieco inny stan świadomości.
20:08 zanonimizowany93334622 Generał Kiedy człowiek staje się alkoholikiem?WitamOstatnio coraz częściej w ramach relaksu i odpoczynku sięgam po alkohol. Ale nie tam jakaś butelka wódki dziennie czy inne wysokie procenty tylko tak piwo, dwa - dziennie. Mama się martwi, kumple też uważają, że to przesada. Ale co jest w złego w piwie dziennie? Pije kulturalnie jakieś lepsze np Łomża, Perła, Ciechan ew. jakieś siki koncernowe jakieś nowsze, kulturalnie przelewam to do szkła i tak przed kompem czy konsolą sobie pije. No właśnie czy piwo dziennie to alkoholizm? Czy to zwykłe uzupełnianie płynów płynem zawierającym alkohol w ilości wow max 5%!? 20:10 A potrafisz nie pić jednego piwa dziennie?Jeżeli nie potrafisz z niego zrezygnować to chyba masz problem. 20:14 ThrashMetal --> tak to właśnie się zaczyna, tylko jedno. Później z nudów, a bo kumpel wyciągnął. Takie tłumaczenie siebie samego. Później wpada w stały schemat dnia, jedno już nie cieszy więc muszą być 2. W weekenedy 5, w końcu trzeba się zrelaksować, a po kilku latach dociera, że jest się alkoholikiem. 20:19 Chyba wtedy, kiedy wszystko kręci się wokół browara. Wtedy gdy rezygnuje się na rzecz alkoholu z innych atrakcji."i tak przed kompem czy konsolą sobie pije." - Niepokojący objaw. 20:24😜 Kiedy człowiek staje się alkoholikiem?Kiedy pije alkohol proste. 20:24 tak to właśnie się zaczyna, tylko jedno. Później z nudów, a bo kumpel wyciągnął. Takie tłumaczenie siebie samego. Później wpada w stały schemat dnia, jedno już nie cieszy więc muszą być 2. W weekenedy 5, w końcu trzeba się zrelaksować, a po kilku latach dociera, że jest się potem już tylko halucynacje i śmierć w delirycznych konwulsjach... :( 20:24 Wtedy kiedy zaczyna pytac aby wmowic sobie, ze nie jest alkoholikem. 20:30 odpowiedzsiwy346105 addicted to music Jesteś słaby i tyle...Pije kulturalnie jakieś lepsze np Łomża, Perła, Ciechan ew. jakieś siki koncernowe jakieś nowsze, kulturalnie przelewam to do szkła i tak przed kompem czy konsolą sobie pijeNo a zamiast tego możesz pić sok, od którego nie rośnie brzuch, a ma podobne właściwości orzeźwiające. 20:34 człowiek jest alkoholikiem jak nie wytrzyma dnia bez alkoholu. po jednym piwie dziennie nic ci się nie stanie. 20:34 odpowiedzŁyczek204 The Chosen One W sumie gdyby ro nie Mateuszek zakładał ten temat to bym w 100% traktował ten temat, a tak nie wiadomo czy to trollowy temat czy na poważnie. Problem poważny zaczyna się w momencie, gdy myślisz kiedy się napijesz, i nie ważne czy to są dwa browarki czy setka ... Spróbuj nie pić przez jakiś czas i zobacz jak reagujesz, tzn. Czy myślisz o tym czy Ci tego brakuje itp. Temat ten to poważna sprawa, ale i tak głównie siedzi on w Twojej głowie. 20:36 Mi się by włączała lampka wtedy, gdy pije się samemu. Dopóki alkoholizowanie się jest tylko przy okazji imprezy, ze znajomymi, można mieć jakąś kontrolą. Gdy się jednak w samotności zaczyna regulować własne samopoczucie za pomocą alko, to już stąpanie po cienkim lodzie. 20:37😒 odpowiedzwysiak95 tafata tofka Dokladnie jak William_Wallace napisal, czlowiek staje sie alkoholikiem kiedy wypije pierwsze w zyciu piwo. 20:40 No a zamiast tego możesz pić sok, od którego nie rośnie brzuch, a ma podobne właściwości orzeźwiające. No pewnie, od słodkiego soku wcale brzuch nie rośnie :D. Specjalista od dietetyki. 20:41 po jednym piwie dziennie nic ci się nie tu próbę tłumaczenie siebie samegoJeden papierso dziennie, jedno piwko dziennie...co tam nic się nie stanie ;) 20:44😐 Już jesteś uzależniony. Kolejne zwycięstwo koncernów i zagranicznych browarów. 20:46😐 odpowiedzwysiak95 tafata tofka Jeden papierso dziennie, jedno piwko dziennieDokladnie Predi, najpierw taki mlody czlowiek polknie z kolegami marychuanine "niby dla zabawy", a pozniej niechybnie konczy wstrzykiwaniem sobie kleju i paleniem cherojiny, kazdy bez wyjatku. Ach te paskudne nalogi! 20:47 odpowiedzsiwy346105 addicted to music No pewnie, od słodkiego soku wcale brzuch nie rośnie :D. Specjalista od rośnie, ale mniej. :D I tak IQ nie spada... A przy niektórych osobach jest to dość ważne, bo jak z wartości ilorazu zrobi się liczba jednocyfrowa to może być źle (przykład: idioci wpierdzielający się samochodem w grupę ludzi). 20:59 odpowiedzzanonimizowany93334622 Generał Macie rację, zrobię sobie następnego tygodnia nie pije piwa w samotności i zobaczę czy będzie normalnie czy będę się czuł jakoś gorzej. Wtedy ocenię jak ze mną jest :-) 21:00 odpowiedzHUtH120 kolega truskawkowy To zależy czy rzeczywiście pijesz to jedno czy dwa piwa dziennie, a nie więcej tak naprawdę, tylko nawet sam przed sobą się nie czy po rozpoczęciu takiego 'relaksu' zachowujesz się już jakoś inaczej, i czy cały dzień czekasz tylko na ten 'relaks'. 21:09 Chryste, czytam te mądrości i czuję się jak na oazie. 21:15😉 Plot twist: Zenzibar i wysiak to na tytułowe pytanie: "zwykle szybciej, niż myśli". Znajdź sobie inne hobby, bro. 21:20 Gdyby sugerować się wypowiedziami harcerzy z tego wątku, to już dawno powinienem przedsięwziąć wyprowadzkę na dworzec albo do markotu. 21:25😐 odpowiedzwysiak95 tafata tofka Przyznaje sie - w mlodosci kiedy wypilem pierwsze piwo z kolegami po kryjomu, przegralem zycie. Teraz juz nie ma dla mnie ratunku, wiem o tym, dlatego siedze w depresji i uzywam tej emotikonki - zaden abstynent by sie przeciez tak nie zachowywal, nawet gdyby byl kierowca autobusu. 21:35 Trash uspokoje cie, tez mialem podobnie, z ta roznica, ze potrafilem wypic 4 piwa pod rzad. Teraz gdy nadeszly upaly zamienilem to na sok z jablek rozcienczony woda z lodem. Mam piwa w lodowce, ale mnie do nich nie ciagnie. Dla mnie to absolutnie nic zlego, ja osobiscie po 3 piwach czuje sie tak rzesko, ze jestem gotow zaryzykowac stwierdzenie, ze pobilbym niejednego na automatach (bo za kolko nikt by ze mna wtedy nie wsiadl). Wszystko zalezy od twoich mozliwosci, jesli sam czujesz, ze jest w porzadku, to niekoniecznie ktos inny wie lepiej. Gorzej, ze prowadzi to do innych konsekwencji. Jak to sie mowi, jedno piwo to nie piwo, ale jak juz w gre wchodza 2-3 i wiecej, to czlowiek robi sie glodny i idzie po jakas szame. Brzucho rosnie i z tego powodu slyszy sie duzo uwag. Na szczescie pomalutku go gubie, ale tak czy siak w pewnym momencie wazylem troche za pije sie juz od sredniowiecza, wowczas byl to najpopularniejszy napoj, nie widze nic zlego w tym ,ze podtrzymujesz tradycje. 21:41😉 Złe jest to, że to nie niezdrowe. A, i będziesz miał bęben. 21:41 Szymon - wszystko zależy dlaczego codziennie i czy bez problemu da się przestać. A jak inni już widza hurtem picie to też sygnał. Średniowieczne piwo - nie ma nic wspólnego z obecnym (nawet woltażem). Ba i o czystą wodę łatwiej 21:45 Jak to mówią: wszystko jest dla ludzi, do momentu gdy jesteś w stanie się powstrzymać na dzień/ dwa/tydzień nie wpadłeś w alkoholizm, ale jak już nie będziesz się mógł powstrzymać będzie za późno, więc rób co jakiś czas przerwy i pij z rozwagą. 21:52 odpowiedzzanonimizowany97027326 Konsul Nie jestes alkoholikiem tylko jestes dzieckiem moze i majacym duzo ponad 18 lat ale mentalnie dzieckiem. Ja piwo pije tylko w weekendy czyli piatek po ciezkiej pracy i sobota. Zadnego postu wyzej nie czytalem. Picie piwa w takich ilosciach coopisujesz to tylko moherowy beret by sie dopieprzyl. Tak jak pisze absolutnie zadnego posta nie czytalem. Tylko moher moze sie dowaoic do piwa 2 razy dziennie spozywanego 22:38 odpowiedzHUtH120 kolega truskawkowy Zenedon to już chyba wystarczy Ci tego piwa 23:12 odpowiedzzanonimizowany93334622 Generał Więc tak:Wódkę też lubię :) Ale to na imprezach bądź na jakiś spotkaniach. Zawsze kielon to minimum. Okres buntu mam za sobą i w jego okresie sięgałem po trawkę. Mam chore nerki więc jednym z moich argumentów jak się mama czepia czemu znowu piwo to odpowiadam "bo moczopędne i zdrowe dla nerek". 23:17 to do ilu piwek można dziennie uderzyć i się nie uzależnić? :)Chyba nigdy nie znałeś żadnego alkoholika. 23:34 odpowiedzzanonimizowany10068262 Pretorianin Niewielkie ilosci alkoholu nie szkodza, a moga byc wrecz pozytywne z punktu widzenia zdrowia. O alkoholizmie jako problemie mozna mowic zas wtedy, gdy alkohol negatywnie rzutuje na jakosc naszego zycia. Nie jest prawda, ze kazdy pijacy czlowiek jest na rowni pochylej do zaglady. Mozna latami popijac i nie odczuc tego ani na stopie spolecznej, ani zdrowotnej. Sygnalem ostrzegawczym jest chyba moment, w ktorym uswiadamiasz sobie, ze nie tylko musisz sobie wypic, zeby poczuc sie lepiej, ale samo wypicie nie poprawia juz twojego nastroju. Niebezpieczne jest rowniez doprowadzanie sie do stanu, w ktorym ponosisz jego konsekwencje. To wiedza z moich obserwacji, z subiektywnego punktu widzenia powiem tez, ze wszystko zalezy od czlowieka i jego sily woli. Nigdy nie mialem problemu z narzuceniem sobie decyzji o zaprzestaniu jakiejs czynnosci, choc zdarzalo mi sie przesadzac z uzywkami, a od zadnej nie jestem uzalezniony. Niektorym natomiast wystarczy calkiem niewiele, aby nie mogli sie wyrwac ze szponow nalogu. Dlatego wszelkie uogolnianie jest tu pieprzeniem glupot. Najlepiej oczywiscie jest nie pic, nie palic, nie brac, nie stosowac lekow, zachowywac wstrzemiezliwosc seksualna, zdrowo sie odzywiac, kapac sie tylko w gorskim potoku, mieszkac w puszczy, zywic sie korzonkami i jagodami, i medytowac piec godzin dziennie. Tylko, szkoda troche tego wszystkiego co niezdrowe, a przyjemne. Kazdy jednak dokonuje swoich wyborow na wlasny rachunek. 23:45❓ Alkoholikiem stajesz się wtedy, gdy stan upojenia jest dla ciebie stanem normalnym, normalność jest piekłem, a nieba nie ma ;) 23:46 odpowiedzzanonimizowany10068262 Pretorianin 23:50 Oj, przecież to taka przenośnia, hiperbola, czy inna figura retoryczna. 00:03 Od siebie powiem, że alkoholizm jest konsekwencją pewnych wydarzeń, ale wpadać w to bez powodu nie widzę sensu. 00:12 odpowiedzHUtH120 kolega truskawkowy @ ZenedonChyba nigdy nie znałeś żadnego chcę rozmowę podchwycić, a ty się czepiasz od razu 00:38😒 odpowiedzMETALO72 SamodzielnyKuc 01:44 01:45😃 odpowiedzzanonimizowany10068262 Pretorianin No chyba, ze pracuje sie na noc, to wtedy rano. 01:47😃 A jak sie pracuje na zmiany to mozna mieszac :) 01:49 Alkohol powinien ryja wykrzywiać, a nie smakować, więc jeżeli odczuwasz to drugie - no to jest mały kłopot :) 01:55 odpowiedzzanonimizowany10068262 Pretorianin Z calym szacunkiem: swieze, zimne piwo w upalny dzien nie wykrzywia mi ryja. Kieliszek Chateauneuf du Pape, nawet z coopowskiej polki wypity po ciezkim dniu w gorach, rowniez. Nawet szklaneczka dobrego maltu z dwiema kostkami lodu, ogrzana w dloni i puszczajaca zloty "dym" tez nie. Doprawdy, nie wiem co pijasz, ale alkohol mozna pic nie tylko po to, aby sie upodlic. 09:36😃 odpowiedzKanon227 Befsztyk nie istnieje 10:16😈 Mam kolege (rolnik) alkoholika ktory codziennie zaczyna dzien od piwa, nie od sniadania nie od pornannej toalety tylko otwiera oczy i lokalizuje piwo..... standard to jakies 10-14piw dziennie i tak codziennie :)Moj staruszek codziennie chyba od 20lat wieczorkiem wypije sobie 1 drinka przed snem i jakos nie uwazam go za alkoholika :]Problem sie zaczyna jak popadamy w skrajnosc :) 10:39 Od następnego tygodnia nie pije piwa w samotności i zobaczę czy będzie normalnie czy będę się czuł jakoś dlaczego od przyszlego tygodnia? Dlaczego nie od dzis? Czy uwazasz, ze musisz sobie dac czas na przygotowanie sie do tego testu? Bo jak tak to masz problem juz terazWtedy ocenię jak ze mną jest :-)Alkoholizm to nie wyrok. Mozna sie jeszcze to:Czy to zwykłe uzupełnianie płynów płynem zawierającym alkohol w ilości wow max 5%!?To juz klasyczny objaw tlumaczenia samego siebie, bo podswiadomie czujesz, ze cos jest nie tak, ale probujesz to racjonalizowac. Alkohol to alkohol. 10:45👍 To tak jak u mnie z kawą... teraz sobie dnia nie wyobrazam, i źle sie czuję gdy sobie jednej mocnej dziennie nie wywalę czasem dwóch. Najlepiej po obiedzie. A alkohol? fajnie wypić sobie piwo dziennie czy dwa, piwo jest dobre, ale ja tak nie robię, bo ja wolę raz a porządnie sie nawalić, raz na miesiąc niż pić małe dawki każdego dnia. Ja wyznaję zasade że pije sie dla efektu, do samego zgona albo kolegę co cchwalił sie że sobie co pare dni wywala w samotności, pół litra gdy leży w łóżku...i szykuje do spania 10:51😐 Chryste, czytam te mądrości i czuję się jak na oazie. +1Brakuje mi jeszcze tylko prawdy objawionej, że jak się pije w tygodniu, to jest się alkoholikiem. 11:03 Bądź uczciwy wobec siebie, to chyba najważniejsze czego się w życiu nauczyłem. I zawsze pytaj "dlaczego?". Chcesz pić bo lubisz alkohol, jego efekt, to co robi z biochemią Twojego organizmu - ładuj śmiało. Bez żałosnego tłumaczenia, że to orzeźwia, że jest smaczne, że piwo jest zdrowe i od zawsze się je pije itd itd - wystarczy przeczytać ten wątek, skarbnica tłumaczeń. Słyszeliście kiedyś tłumaczenia grubych ludzi na temat tego dlaczego jedzą czekoladę, albo nie ćwiczą, albo dlaczego są grubi? To jest równie żałosne. Szanuje ludzi którzy mają nadwagę bo chcą i nic mi do tego, albo takich którzy lubią się narąbać, albo być na lekkiej bani, piją ile chcą i są gotowi wziąć na klatę konsekwencję. Bez pokrętnych, śliskich po wielu przemyśleniach i doświadczeniach życiowych raczej stronie od alkoholu, zwłaszcza w małych dawkach. Nie czuję żebym cokolwiek tracił w porównaniu z czasami codziennego popijania. Zero, nic mi to nie dawało poza wydawaniem kasy i niszczeniem zdrowia. 11:07 proste sprobuj nie pic alkoholu przez tydzien od mozesz to zrobic to znaczy ze nie jest zle jak sie zlamiesz to znaczy ze nie jest dobrze. 11:12📄 odpowiedzKanon227 Befsztyk nie istnieje OBJAWY OSTRZEGAWCZE.• Niebezpieczeństwo uzależnienia od alkoholu pojawia się w chwili, kiedy człowiek zauważa, że działanie alkoholu odpręża i daje ulgę, redukuje napięcie i niepokój, osłabia poczucie winy, ośmiela, ułatwia zaśnięcie czy pobudza do działania.• Stopniowo, osoba zagrożona uzależnieniem zaczyna poszukiwać, inicjować i organizować okazje do wypicia, pije z chciwością, wyprzedza kolejki, powtarzają się przypadki upicia, a także pije alkohol pomimo zaleceń lekarskich, sugerujących konieczność powstrzymywania się od picia.• Wkrótce zaczyna być dumna z tego, że może wypić większą niż uprzednio ilość alkoholu (tzw. mocna głowa świadcząca o wzroście tolerancji na alkohol), ale jednocześnie pojawia się niepokój spowodowany trudnościami w odtworzeniu wydarzeń, które miały miejsce podczas picia (tzw. palimpsesty alkoholowe, "urwane filmy", "przerwy w życiorysie").• Osoby, które uprzednio piły wyłącznie w sytuacjach towarzyskich zaczynają pić samotnie i do tego w ukryciu. Coraz częściej powtarzają się przypadki prowadzenie samochodu po niewielkiej nawet ilości alkoholu.• Osoba "wchodząca" w uzależnienie stara się unikać rozmów na temat swojego picia, a później reaguje gniewem bądź agresją na sygnały sugerujące potrzebę ograniczenia picia oraz w sytuacjach utrudniających dostęp do alkoholu.• Kiedy zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że jej picie różni się od picia innych osób podejmuje "ciche" próby ograniczania picia po to, aby udowodnić sobie, że jeszcze posiada kontrolę nad piciem OBJAWÓW uzależnienie od alkoholu jest chorobą, to ma swoje charakterystycznie występujące u osób uzależnionych objawy. Występowanie przynajmniej trzech z tych objawów przez jakiś czas w ciągu ostatnich dwóch lat świadczy o uzależnieniu od (lub inaczej kryteria uzależnienia):Określenia medyczne /(Określenia potoczne w nawiasach) natrętna potrzeba spożywania alkoholu (głód alkoholowy,suszenie), zdolność kontrolowania picia alkoholu (brak silnej woli)3. Picie alkoholu w celu złagodzenia albo zapobieżenia alkoholowemu zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania. (klinowanie, picie niedopuszczanie do kaca) abstynencyjne ( kac, kac moralny, lęko-huki )5. Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja na alkohol (mocna i słaba głowa)6. Zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem do 1-2 wzorców (w piwiarni, pod boczek, etc.)7. Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań (koncentracja życia wokół picia) (szukanie okazji, inicjowanie wypijanych kolejek, tylko pijące towarzystwo, bez alkoholu nie da się żyć, zabezpieczanie alkoholu,)8. Picie alkoholu mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego (łamanie obietnic zaprzestania picia, wpadki, tyle mi zostało.) 11:17 Niebezpieczeństwo uzależnienia od alkoholu pojawia się w chwili, kiedy człowiek zauważa, że działanie alkoholu odpręża i daje ulgę, redukuje napięcie i niepokój, osłabia poczucie winy, ośmiela, ułatwia zaśnięcie czy pobudza do niebezpieczeństwo śmierci podczas trzęsienia ziemi pojawia się, gdy człowiek zauważa, że walą się budynki i rozstępuje ziemia. Odkrycie na miarę koła! 11:19 [58] pierwszy punkt tego cytatu jest najlepszy bo zugeruje ze kazdy kto siegnie alkohol jest juz alkoholikiem :) 11:22 Drac -> bo tak przecież jest. Podobnie jak każdy, kto prowadzi pojazd jest potencjalnym mordercą, każdy, kto pali będzie miał raka, każdy kto je hamburgery umrze na zawał, a każdy kto pije kolę będzie szczerbaty. Świat jest przecież czarno-biały, a odcienie szarości są tylko dla tych, co się usprawiedliwiają. 11:41 odpowiedzKanon227 Befsztyk nie istnieje [58] pierwszy punkt tego cytatu jest najlepszy bo zugeruje ze kazdy kto siegnie alkohol jest juz alkoholikiem :)Niebezpieczeństwo uzależnienia od alkoholu pojawia się w chwili, kiedy człowiek zauważa, że działanie alkoholu odpręża i daje ulgę, redukuje napięcie i niepokój, osłabia poczucie winy, ośmiela, ułatwia zaśnięcie czy pobudza do żaden sposób cytat ten tego nie sugeruje, jedynie wskazuje krytyczny punkt. Zresztą nie ma o co kruszyć, kopii chłopcy, Wasze uśmieszki i erystyczne wycieczki, nie zmienią faktu że alkoholizm jest ciężką chorobą a osoba na nią cierpiąca zostawia ślad we wszystkich kolorach tęczy. 11:43 działanie alkoholu odpręża i daje ulgę, redukuje napięcie i niepokój, osłabia poczucie winy, ośmiela, ułatwia zaśnięcie czy pobudza do działaniaPowinni zamieszczać takie ostrzeżenia na butelkach. Od piwka czy lampki wina jeszcze nikt nie umarł, w odróżnieniu od stresu czy napięcia rozwiązywanego na inne gorsze sposoby. 11:49 [62] no tak, ale wedle tego co piszesz to ten krytycny punkt natepuje w momencie pierwszego kontaktu z alkoholem. Jakby nie bylo, gdyby nie te wymienione cechy alkoholu to nikt nigdy po niego by nie siegal :)Zreszta, inaczej sie postrzega alkoholizm kiedy o nim sie slyszy a inaczej kiedy on bezposrednio wplywa na czyjes zycie. Forum: Kiedy człowiek staje się alkoholikiem?
9 735 602 osób w Polsce przyjęło I dawkę szczepionki przeciwko COVID-19, a 3 298 739 jest po drugiej dawce szczepienia. W sumie, z danych rządowego raportu na 7.05.2021 w Polsce dokonano 13 Zdrowe zakupy Spis treści Całe życie wpaja się nam, że alkohol zawiera mnóstwo kalorii i tym samym dodaje kilogramów. Przeświadczenie to zawdzięczamy środowisku medycznemu, które szerzy swoją propagandę, apelując do naszej próżności: jeśli chcesz mieć zgrabną sylwetkę, musisz zrezygnować z drinków. Strona internetowa NHS - brytyjskiego odpowiednika NFZ - stawia retoryczne pytanie: czy wiesz, że kieliszek wina ma tyle samo kalorii, co kawałek ciasta, a kufel piwa - tyle, co zapiekana bułka z kiełbasą? Problem polega na tym, że te informacje są najzwyczajniej w świecie błędne. Nie istnieją absolutnie żadne dowody popierające tezę, że od samego alkoholu przybiera się na wadze. Koniec, kropka. Owszem, alkohol zawiera sporo kalorii - w zasadzie niemal tyle samo, co tłuszcz - jednak sam w sobie nie tuczy. Oficjalna medycyna podpowiada, że przybranie na wadze spowodowane było spożywaniem największych ilości alkoholu. Było jednak wręcz odwrotnie. Najgrubsze kobiety nie piły w ogóle, a najchudsze - najwięcej. Pod koniec lat 90. badacze z Brigham and Women’s Hospital w Bostonie w stanie Massachusetts przestudiowali wyniki trwających 13 lat obserwacji 20 tys. kobiet w wieku średnim uwzględniających nawyki dotyczące picia alkoholu. Na początku badania wszystkie kobiety miały prawidłową wagę lub ważyły nawet nieco poniżej normy (rozmiary 36-40). Pod koniec badania około 9 tys. z nich znacząco przybrało na wadze albo wręcz nabawiło się otyłości klinicznej. Jako że pozostałe czynniki u wszystkich badanych były takie same, oficjalna medycyna podpowiada, że przybranie na wadze spowodowane było spożywaniem największych ilości alkoholu. Stało się jednak wręcz odwrotnie. Najgrubsze kobiety nie piły w ogóle, a najchudsze - najwięcej. Badanie udowodniło więc, że to niepijące uczestniczki noszą teraz rozmiar 46, a alkohol zapobiegał wzrostowi masy ciała. Przeprowadzono co najmniej tuzin innych badań nad wpływem alkoholu na wagę, które ogólnie rzecz biorąc potwierdzają wnioski wysnute przez ekspertów z Bostonu Co prawda nie wszystkie wskazują na aż tak silną zależność pomiędzy spożyciem alkoholu a zachowaniem odpowiedniej masy ciała, jednak dowodzą istnienia generalnej tendencji do jej utraty, zwłaszcza u kobiet. Czy alkohol tuczy? Przyczyna i skutek Wyniki te nie są jednak pozbawione pewnej poważnej skazy: nadal nie istnieje niepodważalny dowód na to, że alkohol nie dodaje kilogramów. Badania dowodzą jedynie, że istnieje powiązanie między alkoholem a wagą - konkretniej rzecz ujmując, między piciem alkoholu a nieprzybieraniem na wadze. W ciągu ostatniej dekady wykonano wiele poważnych badań mających na celu wykazanie bardziej specyficznego związku. Testy te podlegały tym samym kryteriom, które obowiązują w przypadku badania nowych leków przed wprowadzeniem ich na rynek. Jeden z mniej skomplikowanych eksperymentów przeprowadzony został przez naukowców sportowych w Stanach Zjednoczonych, którzy zadali sobie proste pytanie: czy picie kilku kieliszków wina każdego dnia powoduje wzrost wagi, czy też nie? Przez 12 tygodni obserwowano 14 mężczyzn, którzy przez pierwsze 6 tygodni pili jedną trzecią butelki czerwonego wina dziennie, a przez kolejne 6 nie pili wcale - albo na odwrót. Wyniki były absolutnie jasne: popicie wieczornego posiłku dwoma kieliszkami czerwonego wina nie spowodowało przybrania na wadze u ani jednego z mężczyzn. Na pierwszy rzut oka alkohol wydaje się być bardzo tuczący, jako że przeciętna porcja wina, piwa czy wódki zawiera pokaźną ilość kalorii. Z drugiej strony, znajduje się w nich bardzo niewiele węglowodanów oraz zero tłuszczów i białek. Skąd więc biorą się te wszystkie kalorie? Nawet tak bezpośrednie rezultaty nie przekonały jednak bardziej sceptycznych dietetyków. Przecież filarem konwencjonalnej teorii bilansu kalorycznego jest założenie, że liczba przyjmowanych kalorii musi być równa liczbie kalorii spalanych. Dlatego też, jak przekonują dietetycy, jeżeli dodatkowe kalorie przyjęte w postaci alkoholu nie spowodowały wzrostu wagi, oznacza to, że z jakiegoś powodu alkohol sprawia, że mniej jemy, a kalorie w nim zawarte stanowią substytut tych, które w innym przypadku spożylibyśmy wraz z jedzeniem. W 1999 roku fizjolodzy z holenderskiego Uniwersytetu Maastricht postanowili sprawdzić tę tezę na 52 ochotnikach. Jak można się było spodziewać, była ona błędna - alkohol sprawiał, że uczestnicy jedli więcej. Naukowcy ze szwajcarskiego Uniwersytetu w Lozannie zbadali inną teorię, zakładającą, że alkohol powoduje podwyższenie temperatury organizmu i wydzielenie w ten sposób dodatkowych kalorii w postaci ciepła; w żargonie medycznym proces ten zwany jest termogenezą. Naukowcy odkryli co prawda, że alkohol podwyższa temperaturę ciała mężczyzn, ale w bardzo nieznacznym stopniu - teoria tłumacząca brak tycia termogenezą nie znalazła więc poparcia. Eksperci postanowili wówczas przyjrzeć się metabolizmowi tłuszczów - czy alkohol może w jakiś sposób na niego wpływać i tym samym zapobiegać wzrostowi wagi? Odpowiedź znów okazała się przecząca. Szwajcarskie badania wskazywały wręcz na odwrotną zależność, sugerowały bowiem, że alkohol powinien raczej dodawać kilogramów, gdyż "redukuje utlenianie lipidów" - innymi słowy, nie spala tłuszczów. Dlaczego zatem ogromna ilość zawartej w alkoholu energii (kalorii) nie prowadzi do przybierania na wadze? Czy alkohol tuczy? Teoria bilansu kalorii Przypomnijmy, w czym tkwi problem: alkohol ma bardzo dużo kalorii i między innymi dlatego eksperci odradzają picie go. Jednak badania kliniczne wyraźnie dowodzą, że spożywanie go nie powoduje przyrostu wagi, jakiego można by się spodziewać po odpowiadającej mu liczbie kalorii. Przyjrzyjmy się tabeli przedstawiającej zawartość kalorii i trzech głównych składników odżywczych w napojach wysokoprocentowych (patrz powyżej). Pierwszą zależnością, która rzuca się w oczy każdemu, kto kiedykolwiek pilnował swojej wagi, jest ogólnie niska zawartość węglowodanów w alkoholu, pomimo wysokiej zawartości kalorii. Dla przykładu, 3 g węglowodanów w czerwonym winie odpowiada 12 kaloriom (4 kalorie na 1 g), tymczasem w jednym kieliszku znajduje się aż 85 kalorii - skąd biorą się więc pozostałe 73? Co jeszcze bardziej zaskakujące, pomimo sporej wartości energetycznej, mocne alkohole nie zawierają ani grama tłuszczów, węglowodanów ani białek. O co w tym wszystkim chodzi? Skąd biorą się te wszystkie kalorie? Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy cofnąć się w czasie do końca XIX wieku, kiedy to "wymyślono" kalorie. Klemy Wolty, ampery, waty i kalorie to raczej wszystkie naukowe jednostki określające energię, jakie potrafi wymienić przeciętny człowiek. Trzy jednostki dotyczące elektryczności nazwane zostały na cześć ludzi, którzy je opracowali, dlatego też podążając za tradycją, kalorie powinniśmy właściwie nazywać "klemami" - pierwszy raz opisał je bowiem dziewiętnastowieczny francuski naukowiec, Nicolas Clément-Desormes. Clément nie był dietetykiem, tylko inżynierem. Zajmował się przede wszystkim silnikami parowymi, a jego ambicją było opracowanie jednostki energii, która opisywałaby energię cieplną lepiej niż koń mechaniczny. Jako że był patriotą, zdecydował się wykorzystać wynaleziony przez Francuzów system metryczny na określenie ilości energii potrzebnej do podgrzania 1 kg wody o 1 stopień Celsjusza, a jednostkę tę nazwał kalorią (łac. calor - ciepło). Ściśle biorąc jest to 1000 kalorii, czyli kilokaloria, którą w dietetyce przyjęto nazywa dużą kalorią lub po prostu kalorią. Alkohol ma bardzo dużo kalorii i między innymi dlatego eksperci odradzają jego picie. Jednak badania kliniczne wyraźnie dowodzą, że spożywanie go nie powoduje przyrostu wagi, jakiego można by się spodziewać po odpowiadającej mu ilości kalorii. Clément porzucił tę ideę w latach 80. XIX wieku, aczkolwiek w tym samym czasie podchwycił ją amerykański agrochemik i filantrop, Wilbur O. Atwater. Martwiła go bieda panująca wśród klasy pracującej, dlatego pragnął on określić, które pokarmy dostarczają obiektywnie najwięcej energii, aby ludzie mogli jak najoszczędniej wydawać pieniądze i nie marnować ich na mało odżywcze produkty. Atwaterowi spodobała się naukowo brzmiąca idea "kalorii silnikowych", dlatego wykorzystał ją w swoim koncepcie "kalorii pokarmowych". Podążając za jego tokiem myślenia można przyjąć, że ciało ludzkie funkcjonuje podobnie do swego rodzaju silnika parowego: zamiast węgla, zasilane jest jedzeniem, a żołądek pełni funkcję pieca. Aby zmierzyć energię jedzenia, Atwater postanowił więc traktować je jako węgiel - spalić i zmierzyć, ile ciepła wydzieli. Tak powstał tzw. kalorymetr, niewielkie urządzenie składające się z piecyka otoczonego warstwą wody, którego używa się po dziś dzień. Do obliczenia ilości wytwarzanego ciepła Atwater przejął wzór Clémenta: ilość ciepła potrzebna do ogrzania 1 kg wody o 1 stopień Celsjusza równa się 1 kalorii (w fizyce jest to 1 kilokaloria). Atwater przetestował w swoim kalorymetrze szeroką gamę pokarmów, dzięki czemu odkrył wyraźnie powtarzającą się tendencję do produkowania największej ilości energii (a więc, według jego terminologii, kalorii) przez tłuszcze, dawały one bowiem niemal dwa razy większe wyniki niż węglowodany czy białka. Atwater należał przy tym do ruchu Temperance popierającego prohibicję, która miała zapanować w USA w latach 30. XX wieku. Postanowił więc sprawdzić, czy uda mu się wykorzystać swój wynalazek do oczerniania alkoholu. Rezultaty można było przewidzieć. Każdy, kto słyszał historie o zagubionych kierowcach zapełniających bak pojazdu whisky, wie, że alkohol jest wyjątkowo łatwopalny. W rzeczy samej, alkohol destylowany z odpadów rolniczych stanowił konkurencję dla benzyny jeszcze w latach 30., a stosowane obecnie biopaliwa są oczywiście produkowane na bazie alkoholu. Gdy Atwater umieścił alkohol w swoim kalorymetrze, płyn zajął się gwałtownym płomieniem i wydzielił ogromne ilości ciepła, a więc, powtórzmy, wedle jego własnej terminologii - miał w sobie mnóstwo kalorii. Kalorie to tylko teoria Nic dziwnego, że przywykliśmy do wizji kalorii jako malutkich porcji energii w jakiś sposób zawartych w pożywieniu. Ale kalorie tak naprawdę nie istnieją, stanowią bowiem tylko miarę ciepła, jakie jest produkowane podczas spalania jedzenia. Można więc zadać sobie pytanie: co ma wspólnego palenie jedzenia w piecu z tym, co odbywa się w naszych organizmach? Okazuje się, że nigdy nie przeprowadzono żadnego badania w celu odpowiedzenia na tak banalne pytanie, a powód jest bardzo prosty - tej zależności po prostu nie da się zbadać. Trawienie i wchłanianie energii z jedzenia to złożony proces biologiczny, którego nie da się zrekonstruować przy użyciu wyposażenia laboratoryjnego, a już na pewno nie dysponując dziewiętnastowiecznym sprzętem pokroju zwyczajnego kalorymetru. Przemysł spożywczy od dziesięcioleci wbija nam do głowy, że tłuste jedzenie tuczy, a to o niskiej zawartości tłuszczu odchudza. Okazuje się jednak, że przekonanie to jest najzwyczajniej w świecie błędne. Weźmy inny przykład: orzechy. Te smakołyki dosłownie wypełnione są tłuszczami i olejami, przez co figurują na niemal każdej liście najbardziej kalorycznych produktów - często poleca się je ludziom ze skrajnym niedożywieniem. Jednakże w ostatnich 20 latach niejednokrotnie udowodniono, że orzechy nie tylko nie dodają kilogramów, ale wręcz pomagają je zrzucić. Dietetycy próbowali wyjaśnić to tłumacząc, że orzechy zapewniają poczucie sytości, i że dzięki nim po prostu je się mniej. Istnieją jednak co najmniej dwa badania wykazujące, że nie w tym rzecz: gdy je się posiłki izokaloryczne, czyli zawierające taką samą ilość kalorii, przybiera się na wadze mniej, jeżeli zawierają one orzechy. Zebraliśmy zatem już dwa przykłady wysokokalorycznych substancji - alkoholu i orzechów - które nie powodują przyrostu wagi. Ale przed nami kolejne powody skłaniające do podważenia teorii bilansu kalorycznego. Od dziesięcioleci triumwirat przemysłu spożywczego, żywieniowego i dietetycznego wbija nam do głowy, że tłuszcze tuczą, a jedzenie o niskiej zawartości tłuszczu odchudza, stąd też wszechobecne wersje "light" niemal każdego produktu przetwarzanego przemysłowo. Okazuje się jednak, że przekonanie to jest najzwyczajniej w świecie błędne, a oto jeden z naukowych testów który to potwierdzi. Dieta płynna W pewnym badaniu stopniowo zamieniano pożywienie w diecie ochotników na alkohol o takiej samej wartości energetycznej. Im więcej jedzenia zamieniono na alkohol, tym więcej uczestnicy tracili na wadze. Po trzech tygodniach stracili średnio 1,5% całej masy ciała. W 2003 roku zespół amerykańskich ekspertów od żywienia przebadał skutki stosowania dwóch różnych niskokalorycznych diet odchudzających na otyłych kobietach. Uczestniczki w pierwszej grupie trzymały się diety polecanej przez środowisko naukowe i przemysł spożywczy, przewidującej niewiele tłuszczów (30% wszystkich kalorii) oraz stosunkowo dużo węglowodanów. Druga grupa natomiast stosowała dietę odwrotną: bogatą w tłuszcze i ubogą w węglowodany. Obie diety składały się z mniej więcej takiej samej liczby kalorii. Kobiety z grupy "niskotłuszczowej" straciły średnio 3,9 kg, a te z "wysokotłuszczowej" ponad dwa razy tyle: 8,5 kg. Dziwiło to tym bardziej, że w tej grupie ponad połowa wszystkich przyjmowanych kalorii pochodziła z różnorodnych tłuszczów. Skąd zatem wzięło się przekonanie, że produkty niskotłuszczowe nie tuczą? Otóż z przestarzałego poglądu, że tłuszcz zawiera najwięcej kalorii. A kto nam go wpoił? Nikt inny, jak uzbrojony w dziewiętnastowieczny piecyk Wilbur Atwater, amerykański dietetyk samouk. Gwoli przypomnienia, gdy Atwater spalał pożywienie w kalorymetrze, zaobserwował, że tłuste pokarmy palą się intensywniej niż jedzenie bogate w białka czy węglowodany, i produkują przy tym dwa razy więcej ciepła, a więc kalorii. Jak wiadomo każdemu właścicielowi grilla, tłuszcz pali się bardzo łatwo i w wysokich temperaturach. Z tej właśnie przyczyny Atwater przypisał 9 kalorii jednemu gramowi tłuszczu, a białkom i węglowodanom tylko 4. Wszystko pięknie, ale co z tego wynika? Nadal nie dowiedzieliśmy się niczego na temat przetwarzania pożywienia przez organizm. Spalenie 1 g węgla produkuje przecież 10 razy więcej energii niż 1 g tłuszczu, ale nikt nie twierdzi, że węgiel zawiera 70 kalorii i że przybiera się od niego na wadze. Problem polega na tym, że teoria Atwatera, na której wciąż opiera się cała współczesna dietetyka, błędnie przewiduje, że skoro jedzenie spala się, to "zawiera energię", i że ta właśnie energia zasila ludzkie ciało. Nauka o żywieniu przyjęła od niego ten koncept i nadal twierdzi, że gdy przyswajamy energię (kalorie), ale nie zużywamy ich wszystkich na procesy zachodzące w organizmie, niewykorzystane kalorie odkładają się w ciele w postaci tłuszczu. Stąd wzięła się mantra współczesnej dietetyki: liczba przyjętych kalorii musi się równać liczbie kalorii zużytych. Nie potrzeba doktoratu z logiki, by zorientować się, że takie rozumowanie pełne jest błędnych założeń - skąd na przykład wiadomo, ile dokładnie energii dane pożywienie dostarcza organizmowi? Wróćmy na chwilę do kwestii węgla. Spala się on znacznie intensywniej niż tłuszcz, a zatem "zawiera" o wiele więcej kalorii. Dlaczego więc nie dodajemy sproszkowanego węgla do paszy, aby utuczyć zwierzęta hodowlane? Powód jest prosty - organizm nie jest w stanie trawić węgla, który innymi słowy nie jest biodostępny. Wracając do alkoholu Wszystko to brzmi jak bardzo zawiła dygresja niemająca wiele wspólnego z alkoholem, ale tak nie jest. Przypomnijmy: alkohol zawiera mnóstwo kalorii, ale osoby pijące wcale nie przybierają na wadze. Dlaczego? Mając na uwadze przytoczone wyżej wiadomości, nietrudno znaleźć odpowiedź: kalorie zawarte w alkoholu najpewniej nie są biodostępne, tak samo, jak energia węgla. Niewielu ekspertów rozumuje jednak w ten sposób. Dr Eric Jéquier z uniwersytetu w Lozannie powiedział w 1999 roku: "Ilość energii spożytej wraz z alkoholem nie wiąże się z przyrostem wagi, a paradoks ten nasuwa ciekawy wniosek, że energia zawarta w alkoholu ma niewielką wartość biologiczną". Ilość energii spożytej wraz z alkoholem nie wiąże się z przyrostem wagi, a paradoks ten nasuwa ciekawy wniosek, że energia zawarta w alkoholu ma niewielką wartość biologiczną. Czemu jednak tak niewielu dietetyków podejmuje temat kaloryczności alkoholu? Ponieważ twierdzenie, że kalorie alkoholowe różnią się czymś od kalorii pokarmowych, to dla nich czysta herezja. Twierdzą oni, że kalorie to kalorie, i nie pozwalają podważać tego dogmatu. W rezultacie kwestii tej praktycznie się nie porusza, a nawet jeśli, to wyniki badań rzadko kiedy wydostają się na światło dzienne. Na szczęście paru naukowcom starczyło odwagi, by zgłębić zagadnienie biodostępności alkoholu. W 2004 roku specjaliści z brazylijskiego Uniwersytetu Federalnego Fluminese opublikowali rezultaty serii ściśle kontrolowanych badań, w których alkohol podawano szczurom laboratoryjnym. Zaobserwowali oni, że im więcej alkoholu podawano zwierzętom, tym mniej przybierały na wadze, pomimo tego, że ilość spożywanych kalorii pozostawała bez zmian. Rzecz jasna gdyby szczury były tak wstawione, że zapominałyby jeść, sytuacja byłaby jasna. Badacze kontrolowali jednak liczbę spożywanych kalorii i pilnowali, by była taka sama bez względu na ilość wypijanego alkoholu. Naukowcy przebadali pięć grup normalnie żywionych szczurów i odkryli, że im więcej alkoholu zwierzęta piły, tym mniej przybierały na wadze. Liczby na górze oznaczają procent alkoholu etylowego dodany do wody podawanej szczurom podczas badania, a liczby w dolnym rzędzie ukazują ich końcową masę ciała. Szczury przyjmujące 40%-owy roztwór stały się 15% chudsze od tych, które piły czystą wodę. Szczury te były w identycznej kondycji, przetrzymywano je w identycznych warunkach i wszystkie przyjmowały identyczną ilość kalorii. Jedyną zmienną była liczba podawanego im alkoholu. Grafika obok ukazuje rezultaty w sytuacji, gdy szczury miały do dyspozycji nieograniczoną ilość jedzenia, więc można by się spodziewać, że przytyją. Jednak gdy do ich butelek z wodą zaczęto dodawać alkohol, proces przybierania na wadze został wyraźnie ograniczony, i to w sposób stopniowy. Picie 5% mieszanki alkoholu z wodą zmniejszyło przyrost wagi o 1 g, a gdy zawartość alkoholu podniesiono do 10%, szczury w zasadzie przestały tyć. Mieszanka 20% skutkowała już utratą 5 g wagi, natomiast roztwór 40% spowodował, że przyjmujące go szczury były o 29 g chudsze, niż te pijące samą wodę. Zaznaczmy jeszcze raz, że szczury przyjmowały taką samą liczbę kalorii, bez względu na to, ile alkoholu podawano im wraz z wodą. Sugeruje to, że kalorie zawarte w alkoholu nie zostały przyjęte przez ich organizmy. Inaczej rzecz ujmując, kalorie alkoholowe nie wykazują biodostępności - zgodnie z przełomową teorią. Sceptycy odrzucą oczywiście wyniki tego badania, tłumacząc, że szczury to przecież nie ludzie i że ich organizmy mają inny metabolizm. Spójrzmy więc na inny wykres, "Dieta płynna" (patrz powyżej). Wykres ten opublikowany został w lekceważonej przez środowisko naukowe pracy ojca badań nad alkoholem, profesora Charlesa Liebera. Przedstawił on zmiany w masie ciała 12 osób przyjmujących przez trzy tygodnie ściśle określone liczby kalorii oraz alkoholu. Przez pierwszy tydzień uczestnicy przebywali na "diecie szpitalnej". Siódmego dnia pewne produkty o dokładnie znanej wartości energetycznej zamieniono na alkohol o takiej samej liczbie kalorii (izokaloryczny). Każdego następnego dnia kolejne produkty zamieniano na alkohol, pilnując przy tym, by liczba kalorii pozostawała bez zmian. Eksperyment zakończono po około trzech tygodniach, kiedy to połowa całej przyjmowanej przez uczestników energii pochodziła z alkoholu. Oficjalna teoria twierdzi, że powinni oni cały czas utrzymywać taką samą wagę, tak się jednak nie stało: im więcej jedzenia zamieniano na alkohol, tym więcej kilogramów gubili. Jak ilustruje wykres, średnio stracili oni niemal 1,5% swojej masy ciała, co stanowi zadziwiająco wysoką liczbę, biorąc pod uwagę, że badanie trwało raptem trzy tygodnie. Według współczesnej dietetyki taki wykres nie ma prawa istnieć - teraz jednak wiemy już, dlaczego jest możliwy. Bibliografia Arch Intern Med, 2010; 170: 453-61 J Am Coll Nutr, 1997; 16: 134-9 Am J Clin Nutr, 1999; 69: 205-12 N Engl J Med, 1992; 326: 983-7 Am J Clin Nutr, 2003; 78: 647S-50S J Clin Endocrinol Metab, 2003; 88: 1617-23 Am J Clin Nutr, 1999; 69: 173-4 Braz J Med Biol Res, 2004; 37: 841-6 Am J Clin Nutr, 1991; 54: 976-82 Spis treści Czy alkohol ma dużo kalorii? Czy alkohol tuczy? Przyczyna i skutek Czy alkohol tuczy? Teoria bilansu kalorii Klemy Kalorie to tylko teoria Wracając do alkoholu To dlatego jest tak ciężki do zniesienia – po jednym zatruciu następuje bezpośrednio drugie wyrządzające jeszcze większe szkody w organizmie. Aldehyd octowy ma również długofalowe działanie kancerogenne i mutagenne, gdyż łączy się nie tylko z białkami, ale i z DNA, powodując jego uszkodzenia. Witam:) mam pytanie które niezwykle mnie intryguję. Mam nadzieję, ze wypowiedzą się zarówno mężczyźni jak i kobietki. Otóż zauważyłam, że mnóstwo facetów inaczej zachowuję się na codzień, a inaczej na imprezie, w pubie pod wpływem alkoholu. Zastanawia mnie czy mężczyźni pod wpływem alkoholu stają sie bardziej szczerzy i ujawniają swoje uczucia, czy po prostu mają więcej śmiałości żeby bajerować laski bo chcą zaciągnąć je do łóżka... jak to jest? Ostatnie taka sytuacja z mojego życia: impreza na działce u moich znajomych - on ciągle mnie zagaduje, rozbawia, troszczy sie o to, czy nie ejst mi za zimno, próbuje niby przypadkiem dotknąc mnie, pyta jak sie bawię, tańczy ze mną, mówi słodkie rzeczy, na pożegnanie całuje mnie w czółko. Myśle, że to świetny wstęp do fajnej znajomości. Kiedy sie spotykamy w "normalnym życiu" (tzn. nie na imprezie) nie odzywa się do mnie. Potem spotykamy się przypadkiem u znajomych i on (po wypiciu kilku lampek wina) ściska mnie na przywitanie, jakby całe wieki za mną tęsknił. Sama nie wiem co mam mysleć w takich sytuacjach:-( to już nie pierwszy afcet który się tak zachowuje w stosunku do mnie. Najgorzej jest z tymi, którzy na imprezie są czuli, opiekuńczy, interesują się mną, moimi poglądami, życiem, potem czule mnie całują i... gdy widzimy się pzrypadkiem na uczelni rzucają zdawkowe "cześć", a gdy nasze spojrzenia sie spotkają, szybko odwracają wzrok. A na następnej imprezie znowu udają zainteresowanych i to nie tylko przelotnym romansem. Jetsem ciekawa co o tym sądzicie:) może ja po prostu odstraszam facetów na codzień? :( Xbtu.